opublikowano dnia: November 10, 2009 w góry by adminBrak komentarzy »

Czy jeszcze jesień panuje w polskich górach? Czy miło będzie się spało jesienną nocą w turystycznym schronie? Czy uda odnaleźć się chatę pod śnieżnikiem? Jak pod Śnieżnik wlazł słoń i dlaczego tam został? Na te i wiele innych pytań miała dać odpowiedź listopadowa wycieczka w okolica Masywu Śnieżnika.

Czy odpowiedzi są satysfakcjonujące czytaj relację na wedrownicy.org.

opublikowano dnia: November 10, 2009 w góry by adminBrak komentarzy »

W ostatnich dniach sierpnia 2009 roku wziąłem udział w wyprawie w dzikie ukraińskie góry Gorgany. Relacja z wyprawy pióra Włodka Kozłowskiego znajduje się na stronie naszej nieformalnej grupy wedrownicy.org.

Może napiszę tu kiedyś coś od siebie. Póki co była to wyprawa mojego życia. Mam nadzieję, że każda kolejna będzie ją przebijać. Wiem też, że jak Bóg da to w Gorgany powrócę i wracać będę zawsze, przynajmniej myślami.

opublikowano dnia: June 16, 2009 w góry by adminBrak komentarzy »

Opis wypawy z Włodkiem Kozłowskim w ramach Procesji Bożego Ciała (10 – 14 czerwca 2009)

Więcej na http://www.wedrownicy.org/blog/?p=7

opublikowano dnia: April 19, 2009 w góry by adminBrak komentarzy »
  • dzień 1 (11 kwietnia 2009):

Wyruszam o 1 w nocy z Inowrocławia w kierunku Konina. Po drodze w Ślesinie zabieram pozostałą część ekipy. Maciasa i nasz support-team Matiego. Po drodze zwiedzamy muzeum w Oświęcimiu – Birkenau oraz święcimy nasze wyprawowe potrawy w Wadowicach. Docieramy do Nowego Targu Kowańca około 13.00 po czym od razu ruszamy zółtym szlakiem w kierunku Turbacza. Wg tabliczek powinniśmy być na miejscu po 2,5 godzinach, niestety zalegający w wielu miejscach mokry i ciężki śnieg skutecznie spowalnia nasze ruchy. 12 godzin za kierownicą i brak snu też robi swoje co powoduje, że zawsze idę jakieś 5-10 minut za resztą ekipy. Mijając kapliczkę papieską, w oddali widząc harcerską chatę “Bene” docieramy do schroniska. Bierzemy najtańszą opcję noclegową i udajemy się do jadalni na obiad: tuńczyk w sosie kukurydziano-groszkowym z kaszą kus-kus. Jeden z lepszych górskich obiadów jakie jadłem. Niestety ciszę i harmonię górskiego schroniska zakłóca banda pijanych i pijących nadal “górali”. Przyjechali skuterami, ciekawe jak wrócili po pijaku do domu… Po obiadku krótka dżemka, którą przerywa mi Mati zadowolony i krzyczący, bo stworzył  bałwana przed schroniskiem. Kończymy dzień szybko, przed nami bardzo wczesna pobudka.
nasza święconkamega gastrobałwan Matiego


  • dzień 2 (12 kwietnia 2009 – Wielkanoc):

Wstajemy przed 6.00. Iście Wielkanocne śniadanie: biała kiełbasa, jaja na twardo, sałatka, i różne ciasta, wszystko podane na ładnych świątecznych serwetkach. O 7.30 już jesteśmy na szlaku, niestety Turbacz powitał nas mgłą bardzo gęstą. Powoli schodzimy w bardzo nieprzyjemnym śniegu. Podążamy po dość świeżych śladach, przez co zgubiliśmy szlak za Halą Długą i trzeba się było trochę cofnąć. Im schodzimy niżej mgła jest mniejsza i coraz mniej śniegu. Ścieżka miejscami zamienia się w mały potok, “zima spływała nam pod stopami…”. Pierwszy dłuższy postój i herbatka przed Przełęczą Knurowską. Przeszliśmy odcinek jakąś godzinę lub półtorej dłużej niż na mapie, podejmujemy decyzję o dalszej drodze. Ku naszemu zdziwieniu pogoda się poprawia, śniegu prawie brak, idziemy południowym stokiem i stąd ta poprawa warunków. Około 17.00 dochodzimy na Lubań po morderczym podejściu. Nie było jednak dość mordercze dla dwójki “trampkarzy”, którzy pokonali podejście w ekspresowym tempie, po czym zeszli zaraz na dół… Przygotowujemy kolejne mega gastro, szybka herbata ze stopionego śniegu i ruszamy na dół. Już po zmroku po godzinie 20.30 dochodzimy do Krościenka, gdzie zostajemy miło przyjęci przez naszych gospodarzy. Polecam to miejsce noclegowe.

Zdjęcia z wyprawy moje
Zdjęcia Matiego
Fotony Maciasa

opublikowano dnia: March 11, 2009 w góry by admin3 Komentarze(y) »

Swego czasu nabyłem dość drogą jak na studenckie warunki, ale wg wielu opinii wartą swej ceny kurtkę Małachowski z serii Turysta II. Przedstawię kilka spostrzeżeń powstałych w wyniku półrocznego używania jej.
1. Po dwóch miesiącach noszenia rozerwały się szwy pod pachami w wewnętrznej tkaninie kurtki. Dziury owe na szczęście się nie powiększają, choć denerwują.dziura w kurtce
2. Po godzinnym marszu (Dolina Chochołowska) w śnieżycy sporej kurtka w środku była wilgotna. Dokładnie plecy oraz rękawy na całej długości. Nie wiem czy przyczyną był śnieg, który leżał na materiale, rozpuszczając się przesiąknął do środka. Może przyczyną wilgoci była niedostateczna oddychalność membrany.  Dodam, że ubrany byłem bardzo lekko, temperatura ujemna, zatem nie mogłem się aż tak spocić. Chwilami czułem nawet chłód podczas wolniejszego marszu czy postoju.

3. Największą zaletą kurtki jest jej odporność na wiatr. Jest praktycznie nieczuła na mniejsze i większe podmuchy. Przetestowałem to podczas wyprawy w Karkonosze.

4. Nie miałem okazji przetestować wodoodporności podczas deszczu. Czekam na wiosenne ulewy.

opublikowano dnia: November 19, 2008 w góry by adminBrak komentarzy »

Poniżej mapka z wyprawy w Karkonosze:

Zdjęcia z wyprawy

opublikowano dnia: September 4, 2008 w góry by admin3 Komentarze(y) »

Poniżej prezentuję mapę z trasami wędrówek po Bieszczdach, które odbyłem podczas wywczasu w tych pięknych górach w sierpniu 2008 roku.

Zdjęcia z wyprawy: wywczas2008 – Bieszczady